Statek "Świeradów Zdrój"

2018-07-18 13:49:30
A+ A-

STATEK „Świeradów Zdrój”


Typ statku
: drobnicowiec
Rok budowy, stocznia:
1971, R (B-452/12) (Rumunia)
Okres eksploatacji w PLO : 1978 – 1986
Dalsze losy: złomowan y ( Helsinki, Finland)
Nośność: 1920 TDW
Ilość pasażerów : 6 TEU
Długość całkowit a: 85.9 m
Szerokość: 12.4 m
Zanurzenie : 4.6 m
Rodzaj napędu: silnik spalinowy
Moc SG: 1656 kW
Prędkość: 14 w




Lata 60. i 70. ubiegłego wieku były czasem rozkwitu dla polskiej floty – prężnie rozwijający się przemysł stoczniowy, rozrastająca się flota transportowa oraz obecność jednostek poławiających na wodach całego świata wzmagały popyt na produkcję kutrów i statków. Potrzeba coraz większej i ch ilości przyczyniła się do rozwoju stoczni w Gdyni, Gdańsku i Szczecinie. Wiele zamówień trafiało także do producentów zagranicznych, którzy budowali sta t ki w dużej mierze według polskich projektów.
Statek „Świeradów-Zdrój” został zbudowany w Rumunii na zlecenie Polskich Linii Oceanicznych . Prace ukończono pod nadzorem polskich konstruktorów w roku 1971. „ Świeradów Zdrój” był ostatnim z serii 12 drobinowców wykonanych dla PLO noszącym nazwę polskich uzdrowisk. Wykonanie wszystkich „Zdrojowców” zleconych przez polskiego armatora PLO przekazano rumuńskiej stoczni w Turnu Severin, która wcześniej specjalizowała się jedynie w budowie barek rzecznych i taboru kolejowego. Wśród nich znalazły się także statki o nazwach „Świnoujście”, „ Ciechocinek”, „ Połczyn Zdrój”, „ Nałęczów”, „ MS Busko Zdrój ”,
„ Duszniki Zdrój”, „ Cieplice Zdrój” „ Iwonicz Zdrój”, „ Karpacz”, „ Kudowa Zdrój”
i „Rabka Zdrój”. Jednostka „Świeradów-Zdój” była statkiem handlowym, służącym w tym celu polskiej flocie aż do roku 1986, w którym została zezłomowana.
Niestety, nie wszystkie statki dotrwały w swej leciwej starości do zakończenia swojej funkcji poprzez zezłomowanie . Wraz z rozpoczęciem prac budowy statków okazało się, że rumuńska stocznia nie jest przygotowana do budowy tak dużych jednostek. Brak odpowiedniej wielkości pochylni, a w późniejszym czasie nieodpowiednie materiały używane do budowy statków, ( które nie były zgodne z projektem ) przyczyniły się do produkcji wadliwych jednostek pływających, a dla dwóch z nich miało to tragiczne w skutkach konsekwencje.
Historia „Kudowy Zdrój” już od samego początku nie rozpoczęła się szczęśliwie. Mimo, iż statek został oddany w terminie to już moment wodowania okazał się nie lada problemem – statek nie spłynął z pochylni, co wymagało pomocy stoczniowców i holowników.
Po szokującym początku wszystko wydawało się być w początku – statek bezproblemowo odbywał rejsy, aż do 1974 roku. Podczas silnego sztormu „Kudowa Zdrój” osiągnęła przechył tak znaczący, że załoga nie była w stanie nad nim zapanować. Katastrofie przyczynił się brak odpowiedniego przeszkolenia załogi z zakresu obsługi tratw ratunkowych i procesu ewakuacji. Mimo, iż nieopodal znajdował się inny polski statek „Sopot” nie odpalono żadnej z rac sygnalizacyjnych, natomiast odebrany przez niego sygnał ratunkowy okazał się być mylny – tonąca „Kudowa Zdrój” znajdowała się aż 10 mil od wskazanego w komunikac i e miejsca. Do dziś nie stwierdzono jednoznacznie przyczyny zatonięcia jednostki, która pochłonęła życie 20 osób z 28-osobowej załogi.
Niestety, z tragedii „Kudowy Zdrój” nikt nie wyciągnął nauki, co zaskutkowało drugą, bardzo podobną w swym przebiegu katastrofą kolejnego drobinowca. W lutym, 1985 roku jednostka „Busko Zdrój” opuści ł a port w Oslo i obrała kurs na Morze Północne. Podobnie jak w przypadku poprzedniego statku dwie silne fale sztormowe uderzyły w burtę statku,
co spowodowało bardzo duży przechył. Po daremnych próbach opanowania jasne okazało się, że jednostka zatonie. Tutaj także wyszło na jaw, że załoga nie była odpowiednio przygotowana na kryzysowe sytuacje – brak umiejętności korzystania z tratw rat unkowych , nieprawidłowe ogłaszanie alarmu i chaotyczne sygnały wydawane przez dowództwo statku nie tylko utrudniały podjęcie akcji ratunkowej, ale przyczyniły się do błyskawicznego zatonięcia jednostki. Część załogi opuściła pokład, co nie okazało się być takim szczęściem, jakby mogło się wydawać. Spowodowane to było brakiem umiejętności zamknięcia drzwi tratw do wewnątrz tak, aby nie wlewała się do nich woda. Podobnie i w tym przypadku, nie zostały odpalone race. W efekcie chaotycznej walki o przetrwanie marynarze stopniowo słabli, co przyniosło śmierć niemal całej załodze. Jedynym ocalałym z katastrofy okazał się być radiooficer – Ryszard Ziemnicki. Pomnik upamiętniający zatonięcie „Buska Zdroju” wraz z grobami załogi znajduje się na cmentarzu witomińskim w Gdyni.
Tak smutny koniec wspaniałych „Zdrojowców” powinien zrodzić pytanie,
czy w jakikolwiek sposób można było zapobiec katastrofalnym w skutkach sytuacjom. Jedno jest pewne – człowiek jest nikim w starciu z siłami natury, jednak zminimalizowanie pomyłek i niedociągnięć, które spowodowały obie tragedie przyczyniłoby się do ocalenia wielu ludzkich żyć.


Statek „Świeradów-Zdrój” pływał po morzach aż do 1986 roku, kiedy to został zezłomowany.

Multimedia